Przełamanie tabu w sprawie pedofilii w Polsce. Jest raport na temat przestępstw seksualnych wobec małoletnich

Piotr Nowak
Piotr Nowak
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjne 123rf.com
Molestowanie w rodzinie, pedofilia w Kościele, systemowe tuszowanie i wieloletnie zaniedbania w wymiarze sprawiedliwości. Państwowa Komisja opublikowała raport na temat przestępstw seksualnych wobec małoletnich.

Ponad 250 stron liczy pierwszy raport Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii wobec małoletnich poniżej 15 roku życia. Wyniki badania opublikowano we wtorek. Z dokumentu wynika, że ofiarami przemocy seksualnej najczęściej są dzieci od 13 do 15 roku życia. Około pięciu procent spraw dotyczyło dzieci do trzech lat.

Sprawcy zdecydowanie częściej wybierają dziewczynki. W zaledwie siedmiu procentach badanych spraw ofiarami byli chłopcy. Na 292 sprawców łącznie, aż 275 to mężczyźni. W około 23 proc. przypadków jako sprawca wskazany był rodzic dziecka.

Państwowa Komisja przeanalizowała 345 przypadków z 245 postępowań sądowych dotyczących pedofilii z lat 2017-2020. Okazało się, że połowa objętych badaniem małoletnich nie była miała specjalistycznej pomocy psychologicznej. Dla wielu z nich proces przed sądem był traumatycznym doświadczeniem.

- Podczas procesu łapano nas za słówka, badano czy nie mamy skłonności do konfabulacji - przyznaje jedna z ofiar Krzysztofa M. Jako małoletnia dziewczynka była molestowana przez wujka, szanowanego kuratora sądowego i strażnika leśnego ze Świdnika. W czerwcu 59-latek został prawomocnie skazany za wykorzystanie trzech małoletnich osób. Ma na cztery lata trafić do więzienia i zapłacić pokrzywdzonym po 50 tys. zł zadośćuczynienia. Jednak zdarzają się przypadki, kiedy ofiary nie mogą liczyć nawet na pozory sprawiedliwości.

- W raporcie są podane przykłady wyroków, w których ofiara otrzymała tylko 500 zł zadośćuczynienia lub opiekunom dziecka molestowanego w wieku dziewięciu lat zalecono mediację z oskarżonym. To patologia. To konsekwencje wieloletnich zaniedbań w zakresie kształtowania podejścia wymiaru sprawiedliwości do problemu - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, kapłan, który jest znany z nagłaśniania przypadków nadużyć seksualnych wśród duchownych.

To właśnie Kościołowi katolickiemu poświęcona jest obszerna część raportu. „Wszystko wskazuje na to, że w latach 2001-2008 można mówić o systemowym tuszowaniu molestowania seksualnego dzieci i młodzieży poniżej 18 roku życia przez niektórych duchownych katolickich w Polsce. W tym czasie prawo kanoniczne nakładało jednoznacznie na biskupów obowiązek przesyłania dokumentów do Watykanu. Przez wiele lat nie przestrzegano tego prawa, chroniąc duchownych dopuszczających się wykorzystania seksualnego dzieci, nie udzielając wsparcia osobom pokrzywdzonym” - czytamy w raporcie Państwowej Komisji.

- Mamy tysiące pomników Jana Pawła II, a okazuje się, że księża biskupi nie przestrzegali jego nauczania i dopuszczali się tuszowania przestępstw. Nie informowali Watykanu o niepokojących zjawiskach - zastrzega ks. Isakowicz-Zaleski.

Rozczarowanie, czy przełom?

Niemal połowa wszystkich sprawców miała własne dzieci. U 64 proc. osób nie stwierdzono zaburzenia pod postacią pedofilii. Z drugiej strony, w wielu przypadkach może to być spowodowane tym, że sądy nie zawsze występowały do biegłych seksuologów o wydanie opinii w tej sprawie.

W ponad 35 proc. wszystkich badanych spraw miejscem popełnienia czynu był internet. Te statystyki nie dziwią lubelskich „Tropicieli pedofilów”. Dziennie z członkami grupy kontaktuje się po 10-20 osób, głównie mężczyzn. Niektórzy kończą rozmowę, kiedy dowiadują się, że rozmawiają z 12-14 letnią dziewczynką. Około pięciu-sześciu osób pisze dalej.

- Nie zawsze zaczyna się od rozmowy o seksie. Większość z nich jest ostrożna. Delikatnie schodzą na tematy seksu i innych czynności seksualnych. Rozkręcają się. Część nie ma takich zahamowań. Od razu proponują spotkanie, stosunek, wysyłają zdjęcia przyrodzenia - mówi Jacek, jeden z „Tropicieli pedofilów”. O przypadkach pedofilii w sieci regularnie zawiadamia policję.

Sprawcy i ofiary często nie są dla siebie osobami anonimowymi. Według statystyk prowadzonych przez Państwową Komisję, około 90 proc. dzieci, które padły ofiarą przestępstwa seksualnego, znało wcześniej sprawcę czynu. Blisko 30 proc. z nich jest wykorzystywane przez członków swoich rodzin. Wśród zgłoszeń dotyczących niespokrewnionych sprawców, najwięcej, bo aż 100 spraw, dotyczyło osób duchownych.

Rozczarowany raportem jest Piotr. - Z polskim Kościołem nikt nie wygra. Nawet Watykan nie ma na niego większego wpływu - twierdzi.

Mężczyzna siedem lat temu ujawnił, że w dzieciństwie był molestowany i gwałcony przez ks. Waleriana S. Dwa lata temu były profesor KUL przeprosił go za naruszenie jego dóbr osobistych. Walczył o zadośćuczynienie od księdza i lubelskiej kurii. Proces przegrał, bo sąd uznał, że sprawa się przedawniła.

- Sądy mogą sądzić inaczej, ale tego nie robią. Przy obecnej władzy i tej całej patologii nie sądzę, żeby coś się w tej sprawie zmieniło - dodaje Piotr.

Według autorów raportu, wielu sprawców przestępstw nigdy nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny i nie toczą się przeciwko nim żadne postępowania.

- Raport jest bardzo ciekawy. Przełamuje tabu – przyznaje ks. Isakowicz-Zaleski. Zastrzega, że potrzebne są dalsze badania nad przypadkami przestępstw seksualnych wobec najmłodszych. - Raport jest zaledwie wstępem do wstępu do dyskusji nad zjawiskiem pedofilii w Polsce - zastrzega duszpasterz.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie