Pandemia uderzyła w ciało i psychikę. Lekarze biją na alarm. "Obawiamy się powikłań"

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Przed oczywistymi i mniej oczywistymi konsekwencjach pandemii koronawirusa przestrzegają (od lewej): prof. Dorota Krasowska, dr Agata Makarewicz, prof. Grzegorz Dzida i prof. Krzysztof Tomasiewicz
Przed oczywistymi i mniej oczywistymi konsekwencjach pandemii koronawirusa przestrzegają (od lewej): prof. Dorota Krasowska, dr Agata Makarewicz, prof. Grzegorz Dzida i prof. Krzysztof Tomasiewicz PN
Wysyp chorych na cukrzycę, więcej osób z depresją, co czwarty ozdrowieniec skarży się na wypadanie włosów. Pandemia koronawirusa uderzyła w niemal każdy aspekt zdrowia mieszkańców Lubelszczyzny. – Jeszcze możemy ugasić pożar – podkreślają lekarze.

Nawet 35 tysięcy zarażonych i po kilkaset zgonów – tak wyglądały dzienne statystyki zachorowań na koronawirusa w najtrudniejszych momentach pandemii w Polsce. Ostatni komunikat Ministerstwa Zdrowia informuje o 333 przypadkach w kraju i siedmiu zgonach.

– Sytuacja się stabilizuje, a na pewno się poprawi – przyznaje prof. Krzysztof Tomasiewicz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych SPSK1. I dodaje: – Najważniejszym kryterium jest liczba zajętych łóżek.

Pod tym względem również zauważalny jest postęp. W szpitalach zwalniają się łóżka tzw. covidowe. Dla przykładu, Szpital Tymczasowy w Lublinie dysponuje dziś 56 łóżkami na oddziale wewnętrznym i dziesięcioma z dostępem do respiratorów, w poniedziałek zajęte były tylko trzy. Po 4 czerwca planowane jest zmniejszenie liczby łóżek do 28. Wraz z opadającą trzecią falą zachorowań ujawniają się inne problemy.

– Izolacja i ograniczenie dostępu do świadczeń zdrowotnych przekłada się na stan powszechnych chorób przewlekłych, jak choroba niedokrwienna serca, nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. W tej chwili mamy pokłosie tego, że była przerwa w stałej opiece lekarskiej. Mamy do czynienia z powikłaniami, które często wymagają hospitalizacji – alarmuje prof. Grzegorz Dzida z Kliniki Chorób Wewnętrznych SPSK1.

Ze statystyk NFZ wynika, że w czasie pandemii liczba konsultacji pacjentów z cukrzycą spadła o 26 procent, nadciśnieniem – 24 proc., przewlekłą chorobą wieńcową – 40 proc. Medycy zachęcają pacjentów do jak najszybszego podjęcia leczenia.

– Obawiamy się powikłań. Jeszcze możemy ugasić pożar, ale obawiamy się, że fala powikłań niedługo nastąpi – mówi prof. Grzegorz Dzida, Klinika Chorób Wewnętrznych SPSK1. Na nowe, nieznane wcześniej dolegliwości, skarżą się osoby, które przeszły koronawirusa. Szacuje się, że co trzeci-czwarty ozdrowieniec skarży się na masywne wypadanie włosów.

– Włosy, jak określają pacjenci, po prostu wyłażą. Są na poduszkach, ubraniu, szczotce, w zlewie. To generuje duży stres, obawę o całkowitą utratę włosów. Nie stanowi bezpośredniego zagrożenia życia, niemniej skutki emocjonalne mogą prowadzić do zaburzeń depresyjnych – przyznaje prof. Dorota Krasowska, kierownik Kliniki Dermatologii, Wenerologii i Dermatologii Dziecięcej SPSK1.

Poradnia dermatologiczna przy SPSK1 oferuje ozdrowieńcom terapię laserem. W tej chwili ma pod obserwacją 20 pacjentów, głównie kobiety. Po miesiącu terapii wypadanie włosów ulega zahamowaniu. – Obserwujemy bardzo dobrą skuteczność terapii - zaznacza prof. Krasowska.

– Wzrosła dramatycznie liczba podejmowanych prób samobójczych. Niestety, wiele z nich jest udanych – alarmuje dr Agata Makarewicz, psychiatra. W ubiegłym roku zgonem zakończyły się 302 zamachy samobójcze w województwie lubelskim. – To nie jest tylko wołanie o pomoc, ale jest to desperacja, która sprawia, że ludzie decydują się na ten krok. Nie wyłączając z tego dzieci i młodzieży – wyjaśnia psychiatra z SPSK1.

Lekarze zachęcają do kontaktu ze specjalistami i namawiają do szczepień.

– Każdy się powinien szczepić, także ozdrowieńcy – uważa prof. Krzysztof Tomasiewicz. Najlepszym dowodem na to, że szczepionki mają sens są lekarze.

– Do stycznia byliśmy dziesiątkowani zakażeniami. Większość personelu chorowała. Od stycznia, mimo stałego narażenia na Covid-19, nikt z pracowników służby zdrowia, który został zaszczepiony, nie przeszedł tej choroby, nawet w lekkiej formie – mówi prof. Grzegorz Dzida.

Czy grozi nam czwarta fala koronawirusa? – pytamy specjalistę chorób zakaźnych.

– Obawiam się, że może nadejść – przyznaje prof. Krzysztof Tomasiewicz. Czy będzie groźniejsza od trzeciej? – Tego nie wiemy. Możemy przyjąć scenariusz bardzo negatywny, na przykład powstanie wariantów bardziej zjadliwych i zaraźliwych. Ale nie jest wykluczone, że ta ewolucja będzie szła w kierunku łagodzenia objawów i ten wirus może, po jakimś czasie, stać się jednym z istniejących koronawirusów, które powodują objawy tzw. przeziębienia, infekcji niezagrażającej życiu większości osób.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie