Coraz więcej osób w cięższych stanach. Szpitale szukają anestezjologów

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Z powodu szalejącej pandemii pojawiły się problemy z brakiem personelu
Z powodu szalejącej pandemii pojawiły się problemy z brakiem personelu zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
Ponad 1300 zakażonych znajduje się w szpitalach. Z powodu szalejącej pandemii pojawiły się problemy z brakiem personelu. Dyrektorzy placówek stają na głowie, by uzupełnić grafiki dyżurów. Dlatego zaczynają szukać lekarzy także za wschodnią granicą.

W szybkim tempie zapełnia się szpital tymczasowy w Lublinie, gdzie we wtorek padł rekord w liczbie pacjentów. Zajętych było 82 na 94 dostępnych miejsc. We wtorek na Lubelszczyźnie zajętych było ok. 1360 łóżek na 1820 dostępnych miejsc. W tym ponad 120 osób wymagało intensywnej terapii. Wolnych łóżek zakaźnych zabrakło w Janowie Lubelskim, Krasnymstawie, Kraśniku, Lubartowie, Łukowie. Według najnowszych danych, najczęściej do zakażeń dochodzi w pow. hrubieszowskim (75 zakażeń na 100 tys. osób) i pow. świdnickim (68 na 100 tys.).

Baza łóżek covidowych na Lubelszczyźnie stopniowo się powiększa. W tym tygodniu przybędzie 152 nowych miejsc. Chodzi o szpitale w Parczewie, Krasnymstawie, Zamościu, Międzyrzecu Podlaskim, Chełmie, Puławach, Tomaszowie Lubelskim, Łęcznej. Kolejne decyzje będą podejmowane adekwatnie do rozwoju sytuacji epidemicznej w województwie. - Łóżka organizowane są w zależności od tego, gdzie w danym momencie zaczyna szczupleć baza dostępnych łóżek zakaźnych w poszczególnych rejonach województwa - mówi Lech Sprawka, wojewoda lubelski.

Szefowie szpitali zauważają, że do placówek trafiają coraz młodsi pacjenci w cięższych stanach. - Aby zapewnić im opiekę, zwiększyliśmy liczbę łóżek o dwa na oddziale respiratorowym. Na dzień dzisiejszy mamy zapewnioną opiekę personelu nad pacjentami i sobie radzimy. Było to możliwe poprzez ograniczenie działalności bloku operacyjnego, dzięki czemu część anestezjologów została skierowana do opieki nad zakażonymi - mówi Kamila Ćwik, dyrektor chełmskiego szpitala.

Co będzie dalej, jeśli zakażonych, wymagających intensywnej terapii będzie przybywać?

- Można powiedzieć, że granice naszych możliwości w zasadzie już osiągnęliśmy. Gdyby jednak trzecia fala przybierała na tempie i brakowałoby lekarzy do opieki nad pacjentami respiratorowymi, to musielibyśmy wstrzymać całkowicie działanie bloku operacyjnego i działać tylko w trybie pilnym. Drugim wyjściem jest pozyskanie nowych lekarzy, co wydaje się na dzień dzisiejszy niemożliwe ze względu na to, że jeśli kogoś pozyskamy, to inny szpital straci. Dlatego nie wzbraniamy się przed zatrudnianiem lekarzy zza wschodniej granicy. Nie widzę powodu, żeby nie przyjąć do pracy lekarza z Ukrainy czy Białorusi, który spełni wszystkie kwestie formalne, a jego umiejętności potwierdzą się w czasie pracy w naszym szpitalu - tłumaczy Kamila Ćwik.

W podobnym tonie wypowiada się szef szpitala w Biłgoraju. - Pracy jest dużo. Łóżka są cały czas zajęte. Jedni pacjenci wychodzą, inni przychodzą. Lekarzy zawsze brakowało, najbardziej anestezjologów. Pracujemy na styk, lekarze biorą dużo dyżurów, więc jakoś dajemy radę. Dlatego prowadzimy rozmowy w sprawie zatrudnienia z anestezjologiem z Ukrainy. Czekamy, aż otrzyma pozwolenie na pracę z Ministerstwa Zdrowia - mówi Piotr Kwiatkowski, dyrektor biłgorajskiej placówki.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie